Jak pomóc nadpobudliwemu dziecku? Czy to w ogóle możliwe? Czy powinniśmy zaakceptować to, jako jej temperament? Może za mało ją kochamy, skoro nam to przeszkadza? A może to coś więcej, jakaś choroba? Troszczymy się, czy panikujemy?
Ośrodek Adopcyjny
Doszliśmy do wniosku, że lepiej być nadopiekuńczym, niż coś przeoczyć. Pierwsze kroki skierowałam do „naszego” ośrodka adopcyjnego. Tam okazało się, że nie mogą nam już pomóc. Rodziny adopcyjne, w świetle prawa, są traktowane identycznie jak rodziny biologiczne. Przysługują nam usługi ogólnodostępnych placówek państwowych.
Poradnia wychowawczo – rozwojowa
Udajemy się więc do takiej instytucji. Tam poza kwestią długich terminów, dowiadujemy się, że nie mają doświadczenia z dziećmi przysposobionymi. Radzą nam szukać pomocy specjalistycznej dla syndromu porzucenia lub FAS, ale nie wiadomo gdzie. W naszym, całkiem dużym, mieście nikt nie prowadzi diagnostyki choroby poalkoholowej. Po wielu wykonanych telefonach okazuje się to prawdą.
Doktor Internet
Trzeba szukać dalej. Godziny spędzone przed komputerem i dziesiątki rozmów telefonicznych dowiodły:
A) Basia ewidentnie pasuje do cech opisywanych jako alkoholowy zespół płodowy
B) w Warszawie, Łodzi, Płocku i wielu innych miastach żadna poradnia nie podejmie się diagnozy tej choroby.
Fundacja w górach
W końcu znajduję fundację założoną przez specjalistów od FAS. Wysyłam wiadomość ze zdjęciem Basi. Odpowiedź potwierdza nasze spostrzeżenia. Dysmorfia twarzy Basi jest typowa dla tego syndromu. Informacje o nadpobudliwości, wyskubywaniu paznokci do krwi, wpychaniu kamieni i klocków lego do kapci, zwiększają pulę podobieństw. Zostajemy zaproszeni na wizytę. Ponad 400 kilometrów od domu. Jedziemy. Mamy dość niepewności i bezradności.